Secundo: metoda leczenia boreliozy zależy od lekarza. Tak, są co najmniej dwie istotne szkoły leczenia tej choroby, tudzież kilka metod rzadziej stosowanych, zwanych niekiedy z angielska protokołami (protokół Marshalla, metoda pulsacyjna).
I. Na dzień dzisiejszy należy stwierdzić, że dominuje szkoła krótkiego leczenia tej choroby - tak więc prawie niezależnie od stadium rozwoju boreliozy zalecenia są proste: leczy się ją antybiotykami standardowo 21 dni doxycykliny 2x100mg dziennie (max 6 tyg.), a ewentualnie występujące potem objawy określa się mianem zespołu poboreliozowego, którego lekarze z tej szkoły nie leczą. Należy przyznać, że metoda ta bywa skuteczna we wczesnym zakażeniu, kiedy krętki Bb nie zdążyły jeszcze opanować organizmu żywiciela. Natomiast pozostali niewyleczeni chorzy pozostawiani są samym sobie, niekiedy leczeni objawowo przez reumatologów, laryngologów, okulistów, etc. To wszystko.
II. Coraz częściej pojawiają się na szczęście lekarze, którzy pragną ulżyć również chorym, których nie udało się szybko wyleczyć. Niżej zajmę się leczeniem boreliozy przewlekłej, która sprawia leczącym i leczonym najwięcej kłopotów.
Chcę tu podkreślić, że podział na te dwie szkoły nie zależy od geografii: nie można więc narzekać na niedouczenie polskich lekarzy, co najwyżej - lekarzy w ogóle. Ten sam problem mają chorzy w Niemczech, we Francji i Wielkiej Brytanii oraz za oceanem - w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie.
(wg wypowiedzi Artura737 na forum Borelioza z V'06 i VII'07)
Oficjalne stanowisko ILADS stwierdza obecnie, że jeżeli tylko wystąpił rumień, należy przez 6 tygodni podawać tetracyklinę lub makrolid. Zwykle jest to doxycyklina w dawce 400 mg/dziennie dla osoby dorosłej, a dla dzieci, zwłaszcza tych poniżej 8 roku życia, raczej makrolid np. azithromycyna - (dawka zależy od wagi dziecka, ale też raczej duża niż mała). Niekiedy stosuje się też amoksycylinę lub cefurexim, ale, jak wiemy, leki te nie atakują borrelii, która już przeniknęła do tkanek, więc takie leczenie może okazać się mniej skuteczne.
Dobrym pomysłem wydaje się być doxycyklina w dawce 200 mg/dz. podawana od razu po wyjęciu jakiegokolwiek kleszcza.
Na dzień dzisiejszy jest jeszcze niejasne, czy kiedy tylko wystąpił rumień, stosować od razu tinidazol. Bezpieczniej jest zapewne dodać go np. 500-1000 mg dziennie. Tinidazol w takich dawkach raczej się nie kłóci z innymi antybiotykami.
Jeżeli oprócz rumienia wystąpią inne objawy, takie jak gorączka, objawy pseudogrypowe, bóle stawów itp., trzeba je leczyć aż do ustąpienia wszystkich + 6 tygodni. Wówczas powinno się okresowo włączyć metronidazol i/lub tinidazol.
Długotrwałe leczenie boreliozy - według zaleceń amerykańskiego towarzystwa ILADS - zależne jest od objawów i wygląda następująco (wg wypowiedzi Artura737 na forum Borelioza z V'06 i VII'07):
Objawy neurologiczne - raczej należy leczyć antybiotykami podawanymi dożylnie lub doustnie z dodatkiem przynajmniej domięśniowej debecyliny.
Objawy stawowe - raczej powinno się leczyć antybiotykami podawanymi doustnie.
Antybiotyki lub ich zestawy trzeba co pewien czas zmieniać, np. co 2-6 miesięcy.
Minimalny czas leczenia jednym zestawem wynosi na ogół 2 miesiące.
W leczeniu należy się kierować objawami klinicznymi. Testy i badania mają znikome znaczenie w ocenie przebiegu leczenia.
Wszelkie leczenie powinno być stosowano w cyklach będących wielokrotnością pełnych miesięcy - np. przez 2, 3 czy 7 miesięcy (z uwagi na naturalny cykl miesięczny choroby).
W leczeniu dożylnym stosuje się cefalosporyny, penicylinę, doxycyklinę, zithromax. Doxycyklinę stosuje się na ogół, gdy dwa pierwsze nie pomagają. Zithromax podawany dożylnie jest nową formą leczenia i doświadczenia z takim leczeniem są na razie niewielkie, chociaż odnotowano pacjentów odnoszących wyraźne korzyści.
Reakcja Jarischa Herxheimera (tzw. herx) stanowi potwierdzenie skuteczności leczenia. Herxy mogą niekiedy być bardzo długie.
Zawsze należy rozważać obecność koinfekcji. Nieleczenie jej u chorego z koinfekcją równe jest niepowodzeniu leczenia. W USA badania na koinfekcję wykonuje korespondencyjnie laboratorium Igenex. Według różnych badaczy koinfekcje występują u 10-70% wszystkich pacjentów z boreliozą. W części przypadków ich obecność zdradzają objawy kliniczne (np. nocne poty na ogół dowodzą zakażenia babeszją, a podłużne zmiany skórne są wynikiem działania bakterii Bartonella), jednak w części przypadków nie można wywnioskować koinfekcji z samej analizy klinicznej. Niestety, nie też ma dobrych testów na koinfekcję w boreliozie i ujemne wyniki testów jej nie wykluczają. W przypadkach opornych na leczenie wskazane jest leczenie koinfekcji bez potwierdzenia. Minimalny czas leczenia koinfekcji wynosi 3-4 miesiące. W tym czasie należy leczyć jednocześnie daną koinfekcję oraz boreliozę.
Kuracja obecnie jest jeszcze na etapie eksperymentów. Diagnoza i leczenie koinfekcji w dużej mierze zależą od wiedzy i doświadczenia lekarza prowadzącego.
Autorzy witryny nie podejmują się wyrażać opinii na ten temat, tym bardziej, że sami nie zetknęli się z koinfekcjami (a przynajmniej taką mają nadzieję).