Znowu antybiotyk

Dawno mnie tu nie było. Wcale nie tęskniłam za tym blogiem. Wcale a wcale.
Jakoś udawało się raz do roku przez tydzień łykać Doxycyklinę „przypomnieniowo” i właściwie borelioza mi nie przeszkadzała.
Aż do ubiegłej niedzieli.

Druga połowa sierpnia. No cóż, zwykły dom w ogrodzie na skraju lasu. Kleszcze żyją tu sobie spokojnie. Co pewien czas szukają żywiciela. Ale dlaczego ja?!?!

kleszcz

larwa kleszcza


– to maleństwo, larwa zaledwie, a już takie wredne 🙁

Po dwóch dniach widać rumień. To wiele upraszcza w diagnozie. Poprzednio nie było to takie proste. Bez rumienia diagnozowano mnie od 2001 do 2006, a krętki się mnożyły… Ponadto dzisiaj słówka „kleszcze” i „borelioza” przestały być wymysłem internautów. Lekarze już się tego nie boją.
Miła pani doktor – lekarka I kontaktu – przepisała to, co dzisiaj mogła:
Azitrolek 500 mg 1x/dz. przez 6 dni,
potem
Doxycyclinum TZF 100 mg 2x/dz. przez 10 dni,
jednocześnie
probiotyk.

Ten wpis został opublikowany w kategorii antybiotyki, borelioza i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz